Grand Prix Belgii – podsumowanie

Moi Kochani! Pierwszy wyścig po przerwie wakacyjnej za nami. Kierowcy stoczyli pasjonującą walkę na słynnym torze Spa-Francorchamps. Układ na starcie wyglądał następująco: Lewis Hamilton z 68-go Pole position przed Sebastianem Vettelem, Valterim Bottasem i Kimim Raikkonenem.

Pierwsze okrążenie udało się przejechać czysto, bez żadnych kraks czy defektów. Jedynie porządnie zaiskrzyło kiedy Sergio Perez przycisnął do bandy po pierwszym zakręcie swojego kolegę z zespołu Estebana Ocona. Układ ze startu pozostał bez zmian. Hamilton utrzymywał cały czas przewagę około 2 sekund nad drugim Vettelem. Na trzecim kółku do alei serwisowej zjechał Pascal Wehrlein i wycofał się z wyścigu. Pech nie ominął niestety znowu Holendra Maxa Verstappena, któremu kolejny raz w tym sezonie zepsuł się bolid. To już 6 DNF tego kierowcy.Kiedy Max przebywał na poboczu, oczywiście pojawiła się żółta flaga i to podwójna co zobowiązywało zawodników do zwolnienia tempa jazdy. Niestety nie wszyscy się do tego nakazu zastosowali. Karę 10 sekund postoju w pitstopie otrzymał Kimi Raikkonen. Sergio Perez natomiast został nagrodzony 5 dodatkowymi sekundami za ścięcie zakrętu. Miedzy czasie ostra walka toczyła się w środku stawki między kierowcami Force India, Renault i Toro Rosso. Zawiedziony i zdenerwowany okazał się być Fernando Alonso, którego bolid był bardzo wolny i Hiszpan szybko tracił pozycje, co doprowadziło w końcu do wycofania się z wyścigu na 27 okrążeniu.

Obecny sezon obfituje nie tylko w walkę pomiędzy Mercedesem i Ferrari ale także niesamowitymi starciami w teamie Force India. Kolejne z nich zakończyło się przebitą oponą Sergio Pereza i samochodem bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o strategię opon, to pierwszy pitstop zdominowały opony miękkie, natomiast przy drugim boksie kierowcy zdecydowali się raczej na ogumienie z fioletowym paskiem czyli ultramiękkie. Na dwa okrążenia przed końcem ze stawki wycofał się Sergio Perez nękany wcześniejszymi problemami.

W rezultacie Grand Prix Belgii wygrał Lewis Hamilton o 2 sekundy przed Sebastianem Vettelem. Można powiedzieć, że Brytyjczyk cały czas kontrolował tempo, a nawet raz pobił rekord okrążenia Vettela z 2009 roku. Niemiec kilkukrotnie starał się wyprzedzić rywala, jednak za każdym razem kierowca Mercedesa skutecznie odpierał jego ataki. A co dalej? Na plecach tej dwójki od połowy rywalizacji wiózł się Daniel Riccardo i dowiózł kolejne 3 miejsce dla Red Bulla, głównie dzięki karze dla Kimiego Raikkonena i pitstopom Bottasa.

W klasyfikacji generalnej wiele się nie podziało. Sebastian Vettel wciąż pozostaje liderem, jednak jego przewaga zmniejszyła się do 7 punktów. Lewis Hamilton nie odpuszcza i nie odpuści. Czeka nas zatem ciąg dalszy tej pasjonującej walki, już 1 września na torze Monza we Włoszech, czyli domie Ferrari. Bądźcie z nami! 🙂

Redaktor naczelny
Filip Lęcznar

Next Post

Previous Post

2 Comments

  1. Filip 28 sierpnia 2017

    Najbardziej szkoda mi Maxa, bo miał duże szanse i masę swoich fanów na trybunach 🙂 i Alonso, który już nie wiem który raz w sezonie powtarza “no power” przez radio :/ Miałem nadzieję, że po neutralizacji Vettel jeszcze doścignie Hamiltona. No i to, co wyprawiają panowie z Force India to już lekka przesada 😛

© 2018 Speed & Power – blog motoryzacyjny

Theme by Karol Styrna

Scroll Up