“Motoryzacja kołem się kręci” – Fiat Uno

Czemu wybrałem to auto do naszego cyklu? Z dwóch powodów. Po pierwsze ze względów osobistych a po drugie, że było dość popularne na europejskich drogach mimo tego, że nie ma w nim nic nadzwyczajnego. To dość niezwykłe, prawda? Zatem zapraszam na dzisiejsze spotkanie z Fiatem Uno 😉

Produkcję rozpoczęto w 1983 roku we Włoszech, Brazylii i Argentynie. Europejski Samochód Roku 1984. Uno zostało następcą Fiata 127 i trzeba przyznać, że poradziło sobie całkiem dobrze. Prosta kanciasta konstrukcja nadwozia, jeszcze wtedy trochę wyżej umiejscowiona i gama oszczędnych silników do wyboru, co wiązało się z niewielkimi opłatami i spalaniem. Efektem jest produkcja una do dzisiaj w Brazylii i jest to już jego czwarta generacja.

Skoro mowa o silnikach to szybko wspomnę o zakresie do wyboru. Mianowicie klient mógł wybierać spośród motorów od 0.9 do 1.5 w benzynie i mocy od 45 do 75KM z wyjątkiem rocznej wersji limitowanej w 1987 roku, gdzie można było kupić Uno z silnikiem 1.3 Turbo, co dawało w efekcie 100KM. Oprócz tego były oczywiście diesle od 1.3 do 1.7l.

A teraz mój wątek osobisty…
Fiat Uno II był pierwszym autkiem w moim motoryzacyjnym życiu. Zaraz po zdaniu prawka dostałem go od taty do własnego użytku i chcę Wam opowiedzieć o własnych doznaniach z jazdy tym dwuśladem. Moja wersja 1.0 Fire zakupiona w 2001 roku, czyli w końcówce produkcji drugiej generacji ma 45KM. Nie ma co się spodziewać szybkiej jazdy, chociaż dzięki bardzo małej masie, bo zaledwie 700kg, uno zbiera się ze świateł całkiem nieźle. Kryzys przychodzi między 2 a 3 biegiem, gdy następuje lekki spadek mocy i momentu. Silnik wyje a auto ledwo się rozpędza. Dopiero między 3 a 4 przełożeniem czuć jakieś przyspieszenie. W końcu producent podaje, że moc maksymalną osiąga przy 5000 obr/min. Skrzynia nieprecyzyjna, oczywiście lata użytkowania mają na to wpływ ale jest to i tak denerwujące. Wyposażenie żadne. Oprócz podgrzewanej tylnej szyby nie ma niczego, nawet obrotomierza. Co wkurza mnie najbardziej to idiotycznie niskie zawieszenie z przodu, które pojawiło się od 1989 roku, przez co wjazd na krawężniki to zawsze zdrowaśka i zamknięte oczy. Blacha prawie papierowa. Strefa zgniotu kończy się za tylną ośką, więc bezpieczeństwo leży. Teraz plusy:
– niskie koszty utrzymania (ubezpieczenie, paliwo)
– tanie części
– przestronne, pakowne wnętrze 
– łatwość poruszania się po mieście, parkowania

Redaktor naczelny
Filip Lęcznar

Next Post

Previous Post

© 2018 Speed & Power – blog motoryzacyjny

Theme by Karol Styrna

Scroll Up