Grand Prix Azerbejdżanu – sprawozdanie

Zeszłoroczne Grand Prix Azerbejdżanu dostarczyło nam wielkiej dramaturgii i nieoczekiwanych zwrotów akcji. W tym roku…….no cóż, było dokładnie tak samo. Matko, co tam się działo! Powiem Wam szczerze, że oglądając ten wyścig miałem spore obawy, czy dam radę ogarnąć tyle rzeczy i je dla Was spisać, ale chyba mi się udało, z resztą przekonajcie się sami, zapraszam 😉

fot. LAT IMAGES

Z pole position do wyścigu ruszał Sebastian Vettel (Ferrari) przed duetem Mercedesa, czyli Lewisem Hamiltonem i Valterim Bottasem. Pierwsze latające odłamki bolidów mieliśmy już w zakręcie nr 2. Po wyjeździe z niego Siergiej Sirotkin (Williams) został wzięty w kleszcze i złapał gumę, jednocześnie uszkadzając bolid do tego stopnia, że nie był w stanie kontynuować dalszej jazdy. Jednym z kleszczy Rosjanina był Fernando Alonso (Mclaren), który stracił przy kontakcie z nim obie prawe opony i cudem dojechał do boksu. Na pierwszym kółku doszło także do kolizji Kimiego Raikkonena (Ferrari) z Estebanem Oconem (Force India), po której to francuz wpadł w ścianę i różowy bolid musiał zakończyć jazdę. Ta sytuacja zmusiła do wyjechania samochód bezpieczeństwa. Na 6 pętli wznowiono ściganie i zaczęła się wielka walka pomiędzy kierowcami Red Bulla, w którą wmieszał się świetnie jadący Carlos Sainz (Renault). Niestety jego kolega z zespołu, Nico Hulkenberg wypadł z rywalizacji uderzając w ścianę.

Fernando Alonso z przebitą oponą

Kolizja Raikkonena i Ocona

Pojedynek Red Bulla był bardzo zawzięty i czasami kontaktowy. Kierowcy wymieniali się pozycjami. Między czasie w pit stopach doszło do zmiany ogumienia. 40 okrążenie było ostatnim dla obu Red Bulli. Na prostej startowej Daniel Ricciardo nie zdołał wytracić prędkości po DRS-ie i uderzył w tylne skrzydło Maxa Verstappena. Holender za wszelką cenę chciał obronić pozycję przed Australijczykiem i wachlował z jednej strony na drugą, co w konsekwencji wykluczyło obu kierowców. Znów wyjechał safety car, na czym skorzystali zawodnicy ponownie meldując się w alei serwisowej. Niespodziewanie w trakcie pit stopów doczekaliśmy się zmiany lidera wyścigu. Przed prowadzącego dotąd Vettela wysunął się Bottas. 

W trakcie gdy samochód bezpieczeństwa nadawał tempo jazdy, w ścianę uderzył Romain Grosjean (Haas). Był to dość żałosny wypadek, ponieważ kierowca zmuszony do wolnej jazdy, rozgrzewając opony stracił panowanie nad bolidem i zakończył rywalizację. To z kolei zmusiło organizatorów do przedłużenia żółtej flagi i uprzątnięcia auta Francuza.

Romain Grosjean

Ściganie wznowiono na 5 okrążeń przed metą. Zdziwiony Vettel gonił Bottasa tak zawzięcie, że w zakręcie nr 1 rzucił się przed niego i blokując przez to koła, wyjechał za szeroko z łuku tracąc 3 pozycje. Jednym słowem dramat Niemca. Valteri Bottas myślał, że ma Vettela z głowy a wygraną w kieszeni, tymczasem najechał na leżący odłamek bolidu Red Bulla na prostej startowej i przebił oponę, co skutkowało stratą jakichkolwiek szans na dobry rezultat. Dramat zatem i Fina.

Vettel próbujący wyprzedzić Bottasa

Bottas po przebiciu opony

Na całej sytuacji skorzystał Lewis Hamilton wygrywając pierwszy raz w Baku. Za nim do mety dojechał Kimi Raikkonen i uwaga uwaga….Sergio Perez (Force India). Sebastian Vettel zajął P4. Nie mniejszą niespodziankę sprawił Carlos Sainz (P5) i Charles Leclerc z Saubera (P6). Pierwszy punkt w karierze zdobył także Brendon Hartley z Toro Rosso.

Tak to właśnie prezentują się wydarzenia z Grand Prix Azerbejdżanu. Ja osobiście nie mogę się już doczekać następnej rundy w Hiszpanii, gdzie na torze w Barcelonie Sebastian Vettel będzie starał się odrobić 4-punktową stratę w liderowaniu klasyfikacji generalnej do Lewisa Hamiltona. To pierwsze zwycięstwo w tym sezonie dla Brytyjczyka, a Vettel mając już dwie wygrane, dziwnym zrządzeniem losu musi teraz gonić kierowcę Mercedesa. W klasyfikacji konstruktorów zmiana lidera na Ferrari o 4 punkty przed “gwiazdą”.

Redaktor naczelny
Filip Lęcznar

 

Next Post

Previous Post

© 2018 Speed & Power – blog motoryzacyjny

Theme by Karol Styrna

Scroll Up