“Motoryzacja kołem się kręci” – Dodge Challenger

Hej | Dzień dobry  😉 

Jak Wam mija trzeci dzień tygodnia ? Mi tak samo, pogoda dzisiaj nie zachęca do tego, żeby wogóle wyjść z łóżka, ale każdy z Nas ma jakieś obowiązki i niestety trzeba. Redaktor Filip ma jakiś poślizg, gdyż zagościł na wykładach u młodej ukrainki, z tego co wiem świeci dobrami narodowymi, także myślę że zrozumiecie tą nieobecność :lol:. Dzisiaj zapraszam ja, na spotkanie z prawdziwym kawałkiem motoryzacyjnej historii. Pora cofnąć się do roku 1970.

Myślę że tego samochodu nikomu nie muszę przedstawiać, bo jest dobrze znany choć z udziału w takiej serii filmów jak “Szybcy i wściekli”, a umówmy się – te filmy widzieli wszyscy, i myślę że po zdjęciach skojarzycie samochód. Zapraszam jeszcze raz na spotkanie z Dodge Challenger-em. Tak jak już wspominałem, wszystko zaczęło się w roku 1970, i trwa do dziś. Samochód od tamtych czasów zmienił swój wygląd niesamowicie, ale moim zdaniem o wiele na dobre, bo przyznam się Wam w tajemnicy że jest to mój ulubiony muscle car. Mustang jest dla mnie obojętny, ale Challenger i te jego ślepia…..ciarki przechodzą po plecach. Auto zostało zaprojektowane w celach konkurencyjnych, dla wcześniej wspomnianego Mustanga jak i myślę też znanego w miarę dobrze Chevroleta Camaro. Ciekawe jest w tym wszystkim fakt, że pierwsza generacja Challengera, opierała się na płycie podłogowej mniej znanego Chryslera E-platform. Dotychczas powstały 3 generacje kultowego muscle cara o ogromnym silniku V8 6,2 l hemi (hellcat). Auto jest mega ciężkie, waga zbliżona do 2 ton, napęd oczywiście na tylnią oś, i co najważniejsze…707 km ! Moment obrotowy na poziomie 881 Nm, Vmax 320 km/h, i to co mnie zszokowało najbardziej….jak taka ciężka kobyła na kółkach przyśpiesza do setki w 3,7 sekundy ? 

Dla przykładu Challenger jest słabszy od najmocniejszej Panamery do setki tylko o 0,5 sekundy ! Jest to bardzo dobry wynik, zakładając że Pamie pomaga jeszcze elektryk, który umówmy się swoje waży. Mało co zapomniałem dodać wersji limitowanej SRT8, która zaczęła swoją karierę w 2008 roku, a skończyła dosyć szybko, bo już w roku 2009 (lipiec). Tak dla jasności, to SRT8 dla Dodge, jest czymś takim jak AMG dla Mercedesa, czy M dla BMW. Na koniec muszę wam powiedzieć, co mnie mega gryzie – patrzenie na tabelę sprzedaży w danym roku. Challenger w roku 2010, sprzedał się w ilości 57 tysięcy sztuk, a już rok póżniej – sprzedano tylko 26 tysięcy egzemplarzy tego kultowego wozu. Widać wszystko idzie na przód, i ludzie wolą być ECO, niż jeździć takimi masywnymi samochodami, i trochę jest mi z tego powodu przykro, gdyż kocham dźwięk rasowej V8…

Oby znalazł się ktoś mądry na tym świecie, i kupił Challengera. U mnie w mieście jeżdżą dwa (czarny, biały). Bardzo serdecznie pozdrawiam właścicieli. Szerokości ! 

 

k.

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2018 Speed & Power – blog motoryzacyjny

Theme by Karol Styrna

Scroll Up