Grand Prix Kanady – sprawozdanie

Powracamy ze świeżutkim sprawozdaniem z Grand Prix Kanady, które miało miejsce na torze w Montrealu, tak gorzkim i słodkim zarazem dla Roberta Kubicy, który w 2007 roku miał tu koszmarnie wyglądający wypadek, by rok później sięgnąć w tym samym miejscu po jedyne do tej pory zwycięstwo w F1. Co wydarzyło się tym razem? Zapraszam do lektury 😉

W kwalifikacjach został pobity rekord toru 1:10.7, gdy Sebastian Vettel (Ferrari) zgarniał pole position. Za nim uplasował się Valteri Bottas (Mercedes) i Max Verstappen (Red Bull). Drugą linię uzupełniał kolega z zespołu Bottasa, Lewis Hamilton a pierwszą piątkę zamykał Kimi Raikkonen (Ferrari). Start przebiegł sprawnie i szybko. Verstappen starał się wyprzedzić Bottasa, jednak Fin skutecznie zamknął mu drogę w zakręcie nr 2. Moment później oglądaliśmy kraksę Lance’a Strolla z Williamsa i Brendona Hartley’a z Toro Rosso. Tył bolidu Kanadyjczyka złapał nadsterowność i dosłownie zmiażdżył bolid Hartley’a o ścianę, gdy ten chciał wyprzedzać po zewnętrznej. To oczywiście ściągnęło na tor safety car.

Ściganie wznowiono na 4 okrążeniu, a restart idealnie rozpoczął Vettel wykorzystując nieco gapiostwo rywali. W zakręcie nr 1 Carlos Sainz (Renault) wypchnął Sergio Pereza (Force India) tak mocno, że Meksykanin praktycznie przeleciał bokiem przez pobocze. Na szczęście nie doszło do żadnych uszkodzeń.

fot. Lat Images

Około 17 okrążenia otwarto aleję serwisową, do której niespodziewanie szybko zgłosił się Lewis Hamilton. Zaraz po nim, Daniel Ricciardo (Red Bull). Doszło zatem do kilku roszad w stawce. Teraz słówko o Fernando Alonso (Mclaren), ponieważ Hiszpan wystąpił wczoraj w swoim 300-tnym Grand Prix w karierze. Niestety tak jak w zeszłym roku, nie dojechał do mety z powodu awarii bolidu na 42 kółku. Na owych 15 przed metą Sebastian Vettel odjechał dość sporo Valteriemu Bottasowi i kontrolował tempo. Dodatkowo Fin popełnił błąd w zakręcie nr 1, praktycznie go przestrzelił i stracił kolejne cenne dziesiąte sekundy, jak nie więcej.

Fernando Alonso

I tak zostało do końca. Od startu do mety, był to wyścig jednego kierowcy, Sebastiana Vettela ze Scuderii Ferrari, dla którego było to 50 zwycięstwo w karierze. Pozwoliło mu to także na odzyskanie prowadzenia w klasyfikacji generalnej o 1 pkt przed Lewisem Hamiltonem. P2 dla Valteriego Bottasa, a P3 dla Maxa Verstappena, czyli pierwsza trójka pozostała niezmienna od początku do końca. Co się wydarzy w następnej edycji Mistrzostw, zobaczymy we Francji, która powraca do kalendarza F1. Będzie zatem ciekawie 😉

fot. Lat Images

Redaktor naczelny
Filip Lęcznar

Next Post

Previous Post

© 2018 Speed & Power – blog motoryzacyjny

Theme by Karol Styrna

Scroll Up