Grand Prix Belgii – sprawozdanie

Spa-Francorchamps – dla wielu jest to najlepszy tor wyścigowy na świecie. Czy ja wiem…? Na pewno jest moim ulubionym ;). Poza tym, to najdłuższa pętla w obecnym kalendarzu F1. Tor w starym stylu, nieprzewidywalny pogodowo z racji swojego położenia na leśnych wzgórzach zachodniej Belgii. Każdego roku fani “królowej motosportu” z niecierpliwością czekają na powrót do ścigania po wakacyjnej przerwie właśnie w tym niezwykłym miejscu. W tym roku również otrzymaliśmy sporo emocji, a oto szczegóły…

Sobotnie kwalifikacje kierowcy kończyli w deszczu. To także przyczyniło się do zdobycia piątego pole position na Spa przez Lewisa Hamiltona (Mercedes). Zaraz za nim uplasował się Sebastian Vettel (Ferrari). Przypomnijmy, że przed tą rundą mistrzostw Niemiec tracił do Brytyjczyka 24 punkty. I teraz niespodzianka! Mianowicie z drugiego rzędu do dzisiejszego wyścigu ruszali kierowcy…..Force India! Ocon przed Perezem. To ogromne zaskoczenie, szczególnie, że ten sezon nie należy do najbardziej udanych dla różowej stajni. Z piątego miejsca startował Romain Grosjean (Haas), co również było dużym sukcesem dla Francuza i Amerykańskiego teamu. 

Start był emocjonujący i bardzo przypominający ten z 2012 roku. Tym razem w zakręcie nr 1 Nico Hulkenberg z Renault zablokował przednie koła i nie zdołał wyhamować. Uderzył mocno w tył Mclarena Fernando Alonso a ten dosłownie przeleciał bokiem nad Sauberem Charlesa Leclerca ścinając mu tylne skrzydło. 3 kierowców miało po wyścigu już po pierwszym zakręcie. To nie koniec, bo w tym całym zamieszaniu także inni kierowcy doznali uszkodzeń, między innymi Danielowi Ricciardo (Red Bull) złamano tylne skrzydło, ten z kolei przednim spowodował gumę i także problemy z tylnym spojlerem u Kimiego Raikkonena (Ferrari). Obaj kierowcy z czasem wycofali się z rywalizacji. Z kolei Valteri Bottas (Mercedes) startując z 17 pozycji przez wymianę części silnika wjechał w tył Siergieja Sirotkina z Williamsa, jednak na tyle wolno, że obaj mogli kontynuować jazdę. 

A co z przodu? Sznur pojazdów mknących 300km/h przez słynny Eau Rouge-Raidillon i Vettel wyprzedzający Hamiltona na prostej Kemmel. Gdyby owa prosta była dłuższa o kilkadziesiąt metrów, Esteban Ocon również zdołałby znaleźć się przed Brytyjczykiem, a tak stracił pozycję na dohamowaniu do szykany Les Combes na rzecz kolegi z zespołu, Sergio Pereza. Zaraz potem na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa.

Od lewej: Esteban Ocon, Sebastian Vettel, Lewis Hamilton, Sergio Perez

Restart przebiegł sprawnie. Vettel może nie ruszył najlepiej ale wystarczająco by utrzymać prowadzenie przed głęboko rzucającym się na niego w szykanie Bus stop Hamiltonem. Między czasie Max Verstappen próbował bardzo skutecznie dobijać się do czołowej trójki wyprzedzając kierowców Force India, a Valteri Bottas robił co mógł by odrobić jak najwięcej miejsc. Lewis także jechał bardzo szybko, przez co przewaga Sebastiana zaczęła maleć.

Max Verstappen w Eau Rouge

Brytyjczyk zjechał na zmianę opon na 22 kółku. Ferrari widząc co się dzieje z czasami Niemca od razu zareagowało i przyjęło swojego zawodnika okrążenie później. Błyskawiczny pit-stop (2.1s) pozwolił na utrzymanie prowadzenia i późniejsze odjeżdżanie Vettela. Bottas dalej przesuwał się w górę, natomiast w środku stawki ciekawe pojedynki toczyli kierowcy Toro Rosso i Saubera. Haas także prezentował solidną jazdę na 7 i 8 miejscu. 

I tak od startu do mety perfekcyjnie kontrolowane Grand Prix Belgii wygrał Sebastian Vettel przed Lewisem Hamiltonem i Maxem Verstappenem. P4 dla Valteriego Bottasa a P5 i P6 dla Pereza i Ocona, co na pewno jest dużym sukcesem dla stajni, która jeszcze niedawno miała zbankrutować i zostać usunięta z F1. Co to zmienia w klasyfikacji? Przewaga Hamiltona zmniejszyła się do 17 punktów przed przyszłoweekendowym wyścigiem na włoskiej Monzy – domu Ferrari. Team z Maranello ma z pewnością najmocniejszy silnik w całej stawce i jeśli Sebastian Vettel będzie kontynuował taką jazdę jak dzisiaj a Kimi powróci na podium, to do końca sezonu możemy mieć zmianę lidera nie tylko w klasyfikacji kierowców ale i zespołów, szczególnie, że Ferrari lubi tory, na których odbędą się następne dwa wyścigi. Dobranoc 😉

Filip Lęcznar

 

Next Post

Previous Post

2 Comments

  1. superparts.pl 31 sierpnia 2018

    Naprawdę kawał dobrej roboty! Świetnie się to czyta.

  2. superparts.pl 31 sierpnia 2018

    Bardzo dobry materiał!

© 2018 Speed & Power – blog motoryzacyjny

Theme by Karol Styrna

Scroll Up